fot. sxc.hu

Sprawa życia i śmierci- Wizyta u lekarza...

Dodano 14.03.2013

W życiu każdegopojawić się może chwila, gdy organizm zasygnalizuje, że nadszedł oto kres żywota i pora kopnąć w kalendarz, wykitować i zemrzeć.
Nie, nie chodzi tu o katar, nie chodzi o lekką grypę, ani nawet o okrutną sraczusię, chodzi o temat, który sprawia, że każdy a już z całą pewnością każdy 100% Samiec zadrży niczym liść osiki, potem się zapoci a i błysk przerażenia pojawi się w oku.

...bowiem bywa tak, że dupsko nawali. Znaczy przestanie dobrze działać - w skrócie zepsuje się.

Udaje się człowiek w stronę Samotni w celu wiadomym. Idzie ciesząc się z gazetki pod pachą, gdyż nadchodzą momenty spokoju i skupienia, ciszy którą zakłócać mogą jedynie Te Odgłosy, błogie minuty spędzone w miejscu i okolicznościach pozbawionych wpływu Obcych, poezja!

I skupia się człowiek podwójnie, to nad artykułem ciekawym, to nad kupaniem się skupia. I łza wzruszenia stoczy się po policzku, gdy tekst o żabkach bezpiecznie przechodzacych przez ulicę przed oko trafi, to zaś łza cierpienia, gdy papryczka piri-piri z pizzy zjedzonej uprzednio przypomni o sobie... I leci tak czas, sekundy, minuty, kwadranse, aż nadchodzi koniec i należy ująć w dłoń swą papier wielowarstwowy i jedwabisty w dotyku. I gdy tak precyzyjnemi ruchy smagasz się ówdzie, nagle pojawia się Ona. Zwiastunka chorób, cierpienia, a przede wszystkim bądź na koniec zgonu. Krew!

Nic w tym momencie nie pozostaje, jak tą straszną wiadomość o nadchodzącym końcu żywota zanieść żonie/partnerce (kochance i kumplom nie wypada) i z duszą na ramieniu ową przekazać:

- Żono/Towarzyszko moja, ujmij mą dłoń świeżo umytą, obejmij zaś mnie albowiem koniec mój się zbliża, dane nam będzie rozdzielonymi zostać przez odpowiednią ilość ziemi i płytę nagrobkową. Ja krwawię.
- Zadrapałeś się?
- Nie.
- Zaciąłeś?
- Nie.
- Skórkę przy paznokciu zadarłeś?
- Jednakowoż nie.
- No to jak możesz krwawić?
- No normalnie.
- Znaczy się z czego?
- No z dupy.

Gdy kolejne dni przeżywa się w zachwycie jakim tylko człowiek umierający zachwycać się potrafi, a dupna sytuacja lepszą się nie staje, gdy krew nadal leje się gęsto, a i pierdziuszka jakby bardziej sfatygowaną się wydaje, wtedy wiadomo już na sto procent. Konieczne jest badanie przez konowała.

*

14:15. Zjawiam się w przychodni celem uzyskania dostępu do lekarza, który swoich pacjentów nie z twarzy kojarzy. Dziwne, poczekalnia prawie pusta, po lewej starszy jegomość płuca wypluwa odkasłując siarczyście, po prawicy sympatyczny młodzieniec nieco chwieje się gorączką zmęczony.
Pielęgniarki w rejestracji sączą leniwie kawkę, zza drzwi pokoju nr 6 dobiegają strzępy rozmów , po korytarzu przechadza się niewiasta wbita w kitel. Pielęgniarka zapewne jakaś, stażystka może. Sunie w chodakach niczym łania po leśnej polanie, spojrzenie kusząc licem powabnym, linią smukłą, a i zadkiem takim, jakie - zdawałoby się - jedynie w nieprzyzwoitych galeriach w internecie ustrzelić można.
Odkasłujący po lewicy uśmiecha się w stronę seksownej, kaszel zdusza w sobie a wzrok wyraźnie mówi: oj maleńka, żeby to ja miał na karku piętnaście lat mniej... Ten od gorączki też jakby życia nieco odzyskał. A może jeszcze większej gorączki doznał.

Siadłem,czekam. Po czasie jakimś myślę: jeśli jestem tu od piętnastu minut i nie widziałem lekarza, to znaczy że nie przyszedł jeszcze do roboty, a Pupa Jak Fotoszopem Rzeźbiona kręci się wokół recepcji z nudów. Rozmyślania i zapatrzenie przerwa głos pielęgniarki z recepcji:

- Pani doktor, proszę, karty pacjentów na dziś.

Przerażonym wzrokiem dostrzegam, jak pielęgniarka wręcza Niewiaście Jak Marzenie plik kart, w tym moją. Ona nie jest tu stażyską/pomocą/pielęgniarką/ozdobą. Ona jest lekarzem. I to ona będzie słuchać łzawej historii o moim...
...o żesz qrwa.

Sekundy dłużą się, minuty jak godziny. Patrzę mętnym wzrokiem na drzwi Jej gabinetu. Wychodzi ktoś, ja będę następny. Spodziewałem się rózności ale nie takiego partnera do porywających rozmów o dupie - o mojej dupie a nie Marynie.
Przełykam nerwowo ślinę, zza wpółotwartych drzwi dobiega mnie ciche:
- następny proszę.
Ja pierdziele!

**

Siedzimy sobie przy stole. Ona i ja. Ja w stresie - ona w kitlu.
-Co panu dolega i w czym moge pomóc? - pada z jej ust, które w innej sytuacji uznałbym za ponętne.
Stres pozbawił mnie całej ułożonej formułki, jaką chciałem pospiesznie opisac dolegliwosć jaką mnie natura obdażyła, staram się pospiesznie wykreować jakieś zdanie ponad poziom stwierdzenia "krwawię z dupy". Jak by zacząć? Przecież nie wierszem w stylu: Lśnią twoje oczy niby gwiazda nowa, a mi po wysraniu krew leci tam z rowa. Nie, nie bardzo pasuje do sytuacji. Wlepiam oczy w blankiety recet leżące na blacie przełykając ślinę. Wdech, wydech, wdech, wydech.
- kilka dni temu zauważyłem...
(że krew z dupy mi leci jak sram i wyszły na zewnątrz dziwne frędzle)
...że mam problemy z...
(ze sraniem, co wygląda jakbym nażarł się szkła)
...z wypróżnianiem, a precyzując odnoszę wrażenie, że...
(krew cieknie jak z zarzynanej świni)
...że na papierze zostają krwawe ślady. Przy tym ból i odczucie pieczenia...
(gorzej jest po ostrej pizzy)
...do tego spory dyskomfort...
(czuję się, jakbym zakleksił w gacie)
...i ciągłe uczucie jakbym nie do końca...
(wysrał się)
...się wypróżnił. No i z tego co ustaliłem posiłkując się panem Google, wychodzi mi że powinienem porozmawiać z lekarzem, stąd też moja wizyta u Pani.

Hurrra! udało się, powiedziałem to!

To co usłyszałem zmroziło mnie!
- No to musimy to obejrzeć.
Jak to kurwa obejrzeć?. Co to, showup, że będziemy sobie oglądać wypiętą dupę? Jakie kurwa obejrzeć? Nie wystarczyło, że prawie padłem przy opowieści?!?!
Cud (z wyglądu) Niewiasta sięga do pudełka wyciągając jednorazowe gumowe rękawiczki. Zwinnym gestem kieruje do pokoiku obok. Z ust jej zapewne słodkich płyną słowa:
- proszę do zabiegowego.
Wchodzę do sąsiedniego pokoiku. Z jednej strony kozetka, sporo dalej biureczko. Jeśli siądzie przy biurku, a ja na kozetce, to być może bez zbliżania się do mnie rzuci okiem z daleka , bez kompromtacji i wielkiego stresu.
Ale , kużwa nie!
Kitlowa przystawia krzesełko do kozetki. No nie no, jak to, mam pokazać tej anielskiej postaci swe Brązowe Oko?!?
- będzie panu wygodnie jak zdejmie spodnie, zsunie bieliznę. Proszę położyć się na lewym boku na kozetce i podciągnąć kolana pod brzuch.
No nic. Wdech, wydech, wdech, wydech. Przeżyłem leczenie kanałowe zęba to i oglądanie pierdziawy przetrwam. Tu nie ma się co stresować, chodzi o zagrozenie życia. Żarty żartami, ale medyk to medyk. Nawet jeśli to lekarka. I do tego seksowna lekarka. Ciekawe, jaką ma na sobie bieliznę, może ma stringi...
Strumień myśli skręcający w strone lubieżności został gwałtownie wyhamowany przez małe, białe pudełeczko, które nie stąd ni z owąd pojawiło się w jej dłoniach. Na pudełeczku dobitnie jednoznaczny napis krzyczał: WAZELINA!!!!
O qrwa. Qrwa!
Przez milisekundę jeszcze mam nadzieję, że spękały uzdrowicielce usta i chce je posmarować wazeliną by ulżyć sobie, jednak błyszczace mazidło nakładane na jej palce prawej dłoni urękawicznionej wyraźnie daje znać, że nie o posmarowanie ust jej chodzi.
- niech się pan rozluźni - dobiegł mnie jej głos słodziutki głosik - na początku może być pewien dyskomfort, a nawet odrobina bólu, ale to będzie chwilowe.
Biorę wdech, wydech, chcę powiedzieć, że jestem gotowy. Przypominam sobie, że ja tez kiedyś podobnie Żonie/Towarzyszce radziłem rozluźnienie. Otwieram usta by przemówić, ale...

...nagle rozdarta została moja otchłań, palec lekarskiej kompetencji sięgnął Źródła i kręcąc się niczym dziecięcy bąk zbierał wiedzę w ciemnobrązowym sednie tego wszystkiego, co z człowieka wydala się i odchodzi.
- może gdzieś coś boli?
Tak, cholera, najbardziej moja męska duma, boli mnie autorefleksja, boli mnie świadomość tego, że jestem analnie spenetrowany niczym współwięzień zwyrodniałego recydywisty o ksywie Biedrońka, boli mnie myśl o tym, że...ups, naprawdę mnie coś boli.
- tak, po prawej, trochę niżej chyba coś się dzieje.
Ukitlony Zadek sprawnie znajdując rzeczoną lokalizację dokładnie sprawdza co mi się dzieje. Ból dumy i dyskomfort nagle odsuwa się, gdy przypomina mi się, że gdzieś tam jest prostata. A co jeśli mi dotknie prostaty a mój męski organizm prawidłowo zareaguje gigantycznym, rubasznym wzwodem?!?! I będę tak leżał z napiętym drągiem mając w dupie palec uroczej lekarki?!?!? JA PIERDZIELĘ - RATUNKU - ZABIERZCIE MNIE STĄD!!!

***

Nagle...pyk!
Otworzyła szampana? Nie, ciche pyknięcie towarzyszące wyjęciu jej palców nagle zakończyło cały horror. Anus mój pozbawiony palców włażących tam, gdzie nikt poza mną nie ma dostępu odetchnął z ulgą. A ja wraz z nim.
- proszę się ubrać.
Zsuwam się z kozetki wciągając bokserki, ubieram spodnie. O nie, nie będę się wstydził. Ja jestem umierający, a ona jest lekarką. To była tylko czynność medyczna. Nie ma w tym nic zdrożnego.
Staję dumny, wyprostowany niczym kolumna Zygmunta. Bez cienia wstydu czy żenady patrzę w oczy lekarki i pytam.
- czy to koniec badania? (zaschło mi tylko w ustach)
- tak, zapraszam do gabinetu.

Ona rusza przodem ponętnie kołysząc bioderkami. Siada za biurkiem, naprzeciw siadam ja - pacjent. Z pełną powagą rozmawiamy o tym, co mi doskwiera. Wsłuchuję się w sugestie, wytyczne, porady, informacje płynące z jej ust niosąc nadzieję na przeżycie a może nawet wyzdrowienie. Pani doktor wyspisuje kilka recept, co kończy sprawę. Dziękuję. Żegnam się. Wychodząc z jej pokoju przyjęć odwracam się jeszcze w drzwiach patrząc przez chwilę na Nią. Może i młoda, może i ładna, może i określiłbym ją jako niezłą dupę, ale... kompetentna, fachowa, pomocna. Uśmiecham się do Lekarki myśląc:
...wiem co dziś robiłaś. Wiem gdzie grzebałaś paluszkiem, ty mała sprośna zboczuszko!

Wychodząc z przychodni cieszyłem się, że trafiłem na nią, a nie na jakiegoś męskiego lekarza, na przykład wielkiego faceta. Z wielkimi łapami! Auć...

motorniczy

Zarejestrowała/a się: 14.03.2013

Artykuły: 7

Zobacz profil »

Zgłoś nadużycie

Komentarze {4}

Zaloguj się lub załóż konto aby móc komentować.
Możesz również dodać komentarz ze swojego konta na facebooku.

Gość

29.06.2017

Powiem tak..pokłony biję i hołd oddaje. Tekst mistrzowski! Gratuluję pióra i nie mogę doczekać się kolejnych wpisów:)

Lemoniator

16.03.2013

Anal Fekal Spółka Z o.o.

Artes Liberales

16.03.2013

Hahahaha!!! Śmieszne :)

ponury_buc

14.03.2013

Proszę wybaczyć, że z powagi tematu się zaśmiałem, ale ... Popłakałem się ze śmiechu!

Antenkowicz

14.03.2013

Napisz swój artykuł

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Newsletter

Zaproś nas